> || <

w tle:

Teksty

-”Słuchaj pniu Ikar spada …”

Są pewne wydarzenia, mity, obrazy, które w sposób szczególny umiłowali sobie poeci, które urosły do rangi symbolu. Kultura antyku pozostawiła duchową spuściznę w postaci wiedzy, przekonań, wartości, symboli czy norm, których pomimo tylu zmian, jakie zaszły na przestrzeni wieków w postrzeganiu świata, wyznawanych religii, nowych nurtów filozoficznych, wciąż są żywe i ważne dla człowieka współczesnego. Są materią, pewnym medium, po które raz po raz, ten czy ów sięga i tworzy albo próbuje tworzyć z nich nową jakość. Przykładów można tu mnożyć wiele, ale ja dziś pomyślałem sobie o takim jednym konkretnym pragnieniu ludzkim, jakie porusza mit o mądrym, doświadczonym Dedalu i umiłowanym jego młodym, lecz niestety, nieroztropnym synu Ikarze. O pragnieniu odwiecznej tęsknoty człowieka za wolnością i często jego bezradnością oraz beztroską w chwili jej otrzymania. Cenny dar wolności, samodecydowania o własnym losie, życiu, bycie, niejednokrotnie pokazuje, że jest dla niektórych jednostek, a nawet grup społecznych zbyt ciężki do uniesienia. Jest cięższy niż jarzmo niewoli, no chyba, że do głosu dochodzą tak nikczemne i niechlubne posunięcia decydentów, jak zdrada, która dla niejednego bliższa jest niż koszula. Ale jak by nie patrzeć, to i ta zdrada często jest konsekwencją wolności i królującej weń demokracji – systemu tyleż dobrego, co i złego. Ci, którzy w sposób demokratyczny, większością głosów otrzymują od narodu czy od jednostek poparcie, podejmują decyzje sprzeczne z oczekiwaniami ogółu i „grają już tylko dla siebie i przeciw swoim”. Przykładów takiego działania specjalnie nie trzeba szukać, gdyż ich było w historii ludzkości, państw i narodów tak wiele, że nie sposób ich wyliczać. Przez zdradę ginęli wielcy tego świata od starożytności po czasy nam współczesne. Ginęli ojcowie, wodzowie, wierni żołnierze, politycy – postaci szlachetne, których życie mogłoby inaczej poukładać losy wielu państw, milionów ludzi, sił politycznych na tym czy tamtym kontynencie ze szczególnym uwzględnieniem Europy. Nie będę już rozwijał dalej tego wątku w kontekście naszej Ojczyzny i przebogatej historii naszego narodu . Dziś oczy świata kierują się na wschód, na ukraińskiego sąsiada i z niemałym zdziwieniem można obserwować jak szybko, łatwo i tragikomicznie naród ten wyzbywa się swej państwowości, suwerenności i samostanowienia. Cała idea pomarańczowej rewolucji, której tak bardzo kibicowaliśmy, dziś tonie w Morzu Czarnym i za chwilę jak się można spodziewać w rurociągach Gazpromu dokończy swego żywota. I nie pomogą tu już chyba rzucane jaja w stronę – no właśnie – demokratycznie wybranych przedstawicieli narodu ukraińskiego, tak jak nie pomógł nam w 1773 roku desperacki gest zacnego posła na sejm ziemi nowogródzkiej, uczestnika konfederacji barskiej – Tadeusza Rejtana. Dobrze nam Polakom znany obraz Jana Matejki ukazuje 27 letniego wówczas szlachcica zagradzającego posłom – zdrajcom pod przywództwem księcia A. Ponińskiego wejście do sali senatu w celu złożenia podpisu pieczętującego zgodę na zatwierdzenie traktatu rozbiorowego i akceptację narzuconego Polsce przez zaborców nowego poddańczego systemu. Szumowina, jakim był właśnie książę Adam Poniński, zdradziecki podskarbi wielki koronny od 1773, marszałek sejmu rozbiorowego 1773 – 1775, będący wiernym sługusem obcych dworów, zdradzał Ojczyznę za 24 tys. dukatów rocznie. Za ile pozostali – możemy się tylko domyślać. Straciliśmy wtedy państwo i nikt by nam go nie zabrał, gdybyśmy sami się do tego nie przyłożyli.
Józef Piłsudski kiedyś powiedział, że nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Ta myśl przyświeca i dziś Polakom, czego daliśmy dowód wspierając wolę niepodległościową naszych sąsiadów podczas niedawnej pomarańczowej rewolucji, a dziś z przerażeniem i smutkiem spoglądamy jak wolność ta wymyka się Ukraińcom z rąk.
Powracając do nieszczęsnego Ikara, który tak bezmyślne traci swoje młode i piękne życie, myślę o dwóch artystycznych zapisach tego wydarzenia. Jednym z jego autorów jest malarz Pieter Bruegel starszy i jego słynny obraz Upadek Ikara, drugim zaś, poeta Tadeusz Różewicz i jego wiersz Prawa i obowiązki z tomiku Niepokój.
Malarz maluje kadr z tonącym Ikarem tuż po upadku do morza. Widoczne są jeszcze tylko dwie nogi tonącego wystające ponad tafle wody. Na tym obrazie nic nie wskazuje, aby to niezwykłe przecież wydarzenie miało jakikolwiek wpływ na toczące się wokół życie ludzi, zwierząt i byt świata. W tragedii Ikara Bruegel nie widzi nic nadzwyczajnego. Bohaterowie jego dzieła ze stoickim spokojem odwracają się od tego wydarzenia, zdaje się, że w ogóle go nie zauważają. Oracz wpatrzony w pług dokładnie odsłania kolejne bruzdy ziemi, pasterz oparty na kosturze odwrócony tyłem do morza po trosze spogląda na owce, po trosze myśli o niebieskich migdałach, a najbliższy wydarzeniu rybak wpatruje się w wodę w poszukiwaniu ryb. Wiatr wcisnąwszy się w białe płótna żagli, popycha statek ku brzegowi. Poza tym nic się nie dzieje. Cisza, spokój, stagnacja i dwie nogi tonącego Ikara.
Inny artysta, Tadeusz Różewicz, tak oto pisze o tym obrazie i o całym zajściu związanym ze śmiercią śmiałka:

Dawniej kiedy nie wiem
dawniej myślałem że mam prawo obowiązek
krzyczeć na oracza
patrz patrz słuchaj pniu
Ikar spada
Ikar tonie syn marzenia
porzuć pług
porzuć ziemię
otwórz oczy
tam Ikar
tonie
albo ten pastuch
tyłem odwrócony do dramatu
skrzydeł słońca lotu
upadku
mówiłem ślepcy

Lecz teraz kiedy teraz nie wiem
wiem że oracz winien orać ziemię
pasterz pilnować trzody
przygoda Ikara nie jest ich przygodą
musi się tak skończyć
I nie ma w tym nic
wstrząsającego
że piękny statek płynie dalej
do portu przeznaczenia

Tadeusz Różewicz wyrażając swój prywatny pogląd na temat postrzegania rzeczy wielkich, dziejących się wśród spraw pospolitych, wyraźnie i nader prawdziwie ocenia rzeczywistość, w którą wtapiają się losy tragicznie odchodzących jednostek, ale idąc dalej bez ryzyka można dopisać – państw. Któż zauważył wymazanie z mapy Europy państwa polskiego? No może paradoksalnie tylko Turcja jako jedyna niegdyś pokonana przez potęgę polskiego oręża i wodza Jana III Sobieskiego, nie uznała rozbiorów Polski. Przez wiele lat na dworze sułtana podczas dyplomatycznych spotkań ambasadorów wypowiadane były znamienne słowa –„poseł z Lechistanu jeszcze nie przybył”. Tylko, że to nie na wiele się nam przydało.
Wacław Jagielski
02.05.2010 rok

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>